czwartek, 5 kwietnia 2018

Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to ty! :)

Uff, mamy kolejny wpis. Proszę się częstować. <3

Wiosna. Coraz bardziej czuć ją w powietrzu. Wyciągnęłam rower, przetarłam go i wypróbowałam. Dwa dni z rzędu też biegałam. Powaliło mnie, wiem, ale w sumie to nigdy nie byłam do końca normalna. Tylko wariaci są czegoś warci, a ja muszę mieć kondycję, by nadążyć za Młodym.

Taaa... Młody, jak to Młody, również poczuł zew cieplejszej pory roku. Coraz bardziej ciągnie go na dwór. Jak na dzikie dziecko przystało, biega tu i tam, i nie boi się ubrudzić. Dzieci ponoć dzielą się na te, które są czyste i te, które są szczęśliwe. Matki natomiast dzielą się w zależności od poglądów. Ponoć tam, gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania, a włos dzielony na czworo. Po co to? Nie wiem, ale kij w mrowisku nie sprzyja ani wsadzającemu, ani mrówkom. :)

Dobra, luz.

W tym tygodniu poniedziałek był w środę, a piątek będzie w sobotę. Poplątany ten tydzień jak słuchawki w kieszeniach. Mimo to trzeba trzymać fason.  :) 


Refleksje wiosenne:

1. "Tajemniczy ogród" to idealna lektura na wiosnę i, wbrew pozorom, nie jest napisana zbyt trudnym językiem dla dzieci. Mimo że akcja dzieje się w XIX wieku, tematyka książki okazała się na tyle bliska, że moi małolaci dzielili się swoimi wrażeniami z pracy w ogródkach. Padło nawet pytanie, czy napiszemy książkę o losach dorosłej Mary, prowadzącej agroturystykę w posiadłości wuja. Niestety, entuzjazm dziewczynki, która wpadła na ten pomysł, został zgaszony tekstem jej kolegi, który stwierdził: "Ja wiem, jak mogłyby potoczyć się jej losy. Weszła na drzewo, gałąź się urwała, a ona umarła". So sad...


2. Zadaniem domowym, w związku z tym nieszczęsnym ogrodem, było jego narysowanie. Prosta i przyjemna rzecz, wydawałoby się. Rozbudza kreatywność. O tak! Z pewnością. Wśród ciekawych i ładnych prac pojawiło się dzieło wyjątkowe. Wszystkie szczegóły zostały zachowane, a szkic wyglądałby całkiem ładnie, gdyby... nie był skserowaną stroną tytułową. Brawo za nieszablonowy pomysł. Nie zginiesz w życiu, ale na wystawę to dzieło nie pójdzie.


Pozdrawiam!

środa, 4 kwietnia 2018

Zapraszam, kawa stygnie.

"Dano ci życie, które jest tylko opowieścią. Ale to już twoja sprawa, jak ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni". Marek Hłasko

Cześć, jestem Kaśka. Mam męża, dziecko, psa i dom z ogródkiem, czyli standardowe marzenie wielu kobiet i jednocześnie cyrk na kółkach. W dodatku pracuję w cyrku... Tfu, tfu... w szkole. Jestem nauczycielką i choć "obyś cudze dzieci uczył" jest przekleństwem, kocham pracę z dziećmi i staram się je inspirować i przekazywać wiedzę także w formie zabawy. Nie ukrywam, mnie samej sprawia frajdę, np. przygotowanie gry planszowej na podstawie lektury. W końcu i ja mogę w nią zagrać. :)

Jak na polonistę przystało "robię dobrze językiem", a mój mózg rządzi się swoimi prawami. Ot, przykład na obrazku poniżej.  xD


Kiedyś pisałam o sobie, że jestem bezczelną gówniarą, która obserwuje świat i w sumie jest to nieaktualne, bo stałam się bardziej zrównażona (także w osądach) i jestem na tyle dorosła, że w końcu przestali mnie pytać o dowód.
Nadal jednak lubię obserwować świat. Trochę z przekąsem, bo nie wszystko mi się na nim podoba, ale wolę oswoić, to co mnie wkurza, niż rzucać kamieniami w tych, którzy się ze mną nie zgadzają.


Jeśli chcecie wiedzieć, co mnie irytuje, zachęcam do kliknięcia w tutaj. Teraz już wiecie, na jaką kawę dam się zaprosić. Dla Was - wedle uznania. :) 

Miło mi Was gościć w moim grajdołku. Rozgoście się, usiądźcie wygodnie. Posłuchajcie opowieści, bo - choć wiem, że "blogosfera umiera", to mam trochę słów, którymi chciałabym się podzielić.